"Barwna i wciągająca opowieść Stanisława Rembeka
o powstaniu styczniowym to nie tylko działający na wyobraźnię zapis
walk powstańczych. To scena, na której rozgrywają się odwieczne ludzkie
dramaty - zdrada, niewierność, przypadek, przeznaczenie. Na podstawie
jego wizji powstania styczniowego Juliusz Machulski nakręcił znakomity
film Szwadron."
Zjada mnie trema. Nie wiem, jak zabrać się do pisania, żeby zachęcić Was do sięgnięcia po tę książkę - za wysokie progi na moje nogi... Szukajcie i czytajcie - uwierzcie mi na słowo:) Dobranoc...
Już Was wszystkich słyszę - nie ma tak łatwo, proszę nam tu prezentować, opisywać i analizować książkę rzetelnie i profesjonalnie. Postaram się, ale musicie mi wybaczyć, jeśli popadnę chwilami w zbytnie patetyzowanie, bo myśląc o "Balladzie..." zaczynam tworzyć referat krytycznoliteracki i gubię się w określeniach typu: gorączka ideologiczna, zagęszczenie motywacji psychologicznych, złożoność czasu. A przyrzekłam sobie kiedyś, że nie będę Was zanudzać:)
"Ballada o wzgardliwym wisielcu oraz dwie gawędy styczniowe" jest książką niezwykłą - wznawiana co jakiś czas, zekranizowana, napisana przepiękną polszczyzną, arcyciekawa, a mimo to nadal prawie nieznana. Nikt mi o niej na studiach słowem nie wspomniał... W styczniu tego roku została ponownie wydana przez wydawnictwo Zysk i S-ka z okazji 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Na początek w oczy rzuciła mi się przede wszystkim piękna okładka, na której wykorzystano zdjęcia i grafiki pochodzące ze zbiorów Biblioteki Narodowej.


