Po co chodzę do parku

Do łańcuckiego parku mam rzut beretem, właściwie widzę go z okien, więc siłą rzeczy każdy mój spacer kończy się na jego alejkach. Genialniejszego wynalazku sobie nie wyobrażam - naładowuje moje akumulatory, uspokaja, a przy tym dziecko ma się gdzie wyganiać. Jednak wędrowanie jego ścieżkami nie jest jedynym plusem. Nachodzi mnie na ćwiczenie zmysłu fotograficznego (którego mi zdecydowanie brakuje, ale nikt mi nie zabrania łudzić się, że kiedyś w końcu się ujawni) - do parku jak w dym, szczególnie wiosną, bo kwiaty kwitną tam takie, że dech zapiera. Jesienią szkoły zbierają kasztany - w parku jest ich najwięcej, więc przez większość września chodzę nimi obładowana tak, że potem do grudnia nie mogę się pozbyć bicepsów ;) Mam ochotę posłuchać muzyki? Nie tylko Festiwalem Muzyki Kameralnej człowiek żyje - lipcowe warsztaty dla młodych muzyków sprawiają, że cały park rozbrzmiewa nutami wydobywającymi się z instrumentów, na których młodzież ćwiczy grę pod chmurką. 


Kocham ten nasz park, nie jest w stanie mi się znudzić. Jedynym minusem jest stan ścieżek, na których ciągle można sobie nogi połamać, więc nie ma co wybierać się tam na szpilkach, nie wspominając o tym, że na rolkach za nic się nie pojeździ. No, ale nie można mieć wszystkiego :)


Czasami trafia się też niespodzianka. Ostatnio, ponieważ zrobiłam sobie dłuższe wolne i delektuję się światem, wybrałam się na przedpołudniowe oddychanie zielenią - w parku jeszcze spokój, turystów jakoś mało, większość spacerowiczów pojawia się później. Nacieszyłam się dmuchawcami i innymi ślicznościami, a potem zawędrowałam na tyły zamku i od razu zauważyłam, że pod drzewami czeka na mnie coś ciekawego. Galeria na płocie!


Leszek Mądzik to twórca teatralny, reżyser, scenograf, fotograf - na pewno można o nim powiedzieć, że jest człowiekiem renesansu. Pamiętam, iż w czasach, gdy na studiach chodziłam na zajęcia z historii sztuki zainteresowałam się jego twórczością, bo odnajdywałam w fotografiach, które tworzył jakieś echa dzieł Leonarda da Vinci. I to właśnie jego dzieła wróciły do mnie tego majowego ranka, przypomniały o sobie i uczyniły dzień ciekawszym.


W łańcuckim parku wyeksponowano przede wszystkim plakaty będące w większości efektem swoistego kolażu - współczesne środki wyrazu ukryte pod maską dawnego malarstwa lub antycznej rzeźby. Takie ujęcie znakomicie podsumowuje samą ideę teatru. Zawsze miałam wrażenie, że Mądzik bardzo oszczędnie postępując z formą ofiarowuje widzowi niezwykle głęboką treść. Nie mogłam oprzeć się pokusie i stojąc przed wystawą kontemplowałam, zagłębiałam się w ukryte znaczenia, tworzyłam własne interpretacje. Na plakaty Mądzika nie patrzę bezkrytycznie - niejeden wydał mi się niedostatecznie dopracowany, jakby stworzony "po łebkach", czasami po prostu nieładny, ale od tego jest sztuka, żeby patrzeć na nią subiektywnie. Dla równowagi zdarzyło mu się stworzyć dzieła, na które patrzę z nieukrywanym zachwytem. 


Profesor Stanisław Wieczorek mówił o plakatach Mądzika: "Średniowieczne piękności pokryte woalem czasu, spękane wiekiem twarze." A sam artysta podsumował swoją twórczość: "Zwróciłem się ku milczeniu."


Owo milczenie jest szczególnie widoczne w fotografii. "Na płocie" zbyt wielu zdjęć nie było - a szkoda, bo wrażliwość Leszka Mądzika, jego zdolność do wynajdywania uroczych detali, do tworzenia niebanalnych kompozycji jest niezaprzeczalna. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu smutku i nostalgii, które przenikają dzieła tego niezwykłego artysty. Jakaś tęsknota, żal, w pewnym sensie gloryfikacja śmierci. A jednocześnie wszystko pełne spokoju i jakby pogodzenia się z przemijalnością. Zacierają się granice między życiem a śmiercią i do końca nie wiadomo, co jest większą wartością, co jest bardziej warte uwagi. 


Na zdjęciach Mądzika, które pojawiły się w parku w Łańcucie starożytność, teoretycznie już nie istniejąca, ożywa, woła do nas: "Zobaczcie, kiedyś żyłam pełnią życia. Nie zapomnijcie o mnie, bo cała nie umarłam!" Fotograf wydobywa dla nas piękno rzeczy, które może mijamy na co dzień nie zatrzymując się, nie patrząc na nie, nie widząc tego, jak wspaniałe mogłyby się stać, gdybyśmy tylko skupili na nich wzrok i myśl.


Galeria zdecydowanie zbyt szybko mi się skończyła... Tęsknym wzrokiem zerkałam na nią jeszcze z daleka, myślałam o niej fotografując niezapominajki pod oranżerią, a na następny dzień pokazałam ją synkowi. 


Musiałam się trochę nagimnastykować, żeby zasłonić dwa plakaty, które zdecydowanie nie nadawały się dla oczu ośmiolatka, bo mimo iż jeden z nich prezentował fragment obrazu któregoś ze starych mistrzów, a drugi wyglądał mi na element sztuki współczesnej, to jednak moje dziecko ma jeszcze czas na zapoznawanie się z tego rodzaju wrażeniami:) Zdjęcia podobały mu się bardziej niż plakaty. 

Jak widzicie, do parku można chodzić w najróżniejszych celach:) Poznawczych, estetycznych, rekreacyjnych, twórczych... Czasami tylko dopada mnie żal, że nie każdy może cieszyć się takim miejscem, nie w każdym mieście znajdzie się skrawek przestrzeni, na której człowiek zapomina o codzienności. A jak jest u Was? Macie takie miejsca tam, gdzie mieszkacie?







14 komentarzy:

  1. Oczarowałaś mnie! Zazdroszczę Ci tak wspaniałego, zabytkowego parku i takiej HISTORII na wyciągnięcie ręki...
    Ja takich widoków architektoniczno-przyrodniczych z okien nie mam. Mam swój ogródek, który pełni rolę psychoterapii po uciążliwym dniu. Ale to nie to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogródek to inna kategoria - wiele bym dała, żeby mieć takie malutkie miejsce, urządzone po mojemu, w którym mogłabym oddawać się lekturze na łonie natury i gdzie nikt by mi w tym nie przeszkadzał. W parku czytać nie potrafię - za dużo rzeczy mnie rozprasza. Wszystko ma swoje plusy i minusy:)

      Usuń
  2. Fajnie. Wychodzisz na spacer w dobrze znane miejsce, a tu takie zaskoczenie. :) Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam w Łańcucie i pewnie szybko już nie będę. Odległość zrobiła się jakby zbyt duża.

    A u mnie? Sama nie wiem, czy są takie miejsca. Niestety nie potrafię spacerować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z naszym parkiem tak już jest - zawsze znajdę w nim coś nowego. Nie zawsze są to rzeczy pozytywne. Ostatnio byłam przerażona stanem zabytkowych kortów i ujeżdżalni - sypie się to wszystko, a stosunkowo niedawno było remontowane i przez chwilę wykorzystywane. Teraz zamknięte na cztery spusty zaczyna straszyć. Siąść i płakać...

      Usuń
  3. Twój wpis przywołał na myśl Park Łazienkowski w Warszawie, który pasjami lubię odwiedzać. Wczoraj wahałam się pomiędzy zamieszczeniem kilku zdjęć z parku, a zdjęć książek (przeważyły te drugie, ale zdjęcia ze spaceru także zagoszczą). Uwielbiam to miejsce, bo jest obszerne, co pozwala znaleźć sobie własny zakątek, własny zielony kawałek świata, ławeczkę, która umożliwia i podziwianie przyrody i oddawanie się lekturze i odkrywanie coraz to nowych elementów dekoracji, które się wcześniej przeoczyło. Staram się w nim bywać w tygodniu, albo wcześnie rano, kiedy turystów nie za wiele. Szkoda, że nie mam doń tak blisko, jak ty do parku łańcuckiego. Za to mam blisko na plażę, którą najchętniej odwiedzam wcześnie rano, kiedy turyści i mieszkańcy jeszcze śpią. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, tyle już lat minęło od mojego ostatniego pobytu w Łazienkach. Bardzo je lubię, ale zapewne ogromnie się zmieniły od tamtego czasu. Planowałam w tym roku wypad do Warszawy, ale niestety, chyba się nie uda:(
      Takie miejsca są najpiękniejsze właśnie wtedy, gdy jeszcze niewielu ludzi błądzi alejkami - działają na wyobraźnię. Myślę, że tam u Ciebie można spotkać króla Stasia. Na pewno w czwartki:)

      Usuń
  4. Ha,dopiero nie tak dawno uwodziłaś nas majowym Krakowem,teraz znów kusisz,wabisz do Twojego parku,wprost bajkowego z tymi uroczymi niezapominajkami,z radosną,wiosenną zielenią,z kolorowymi pachnącymi pnączami i...kolekcją słynnych plakatów.
    Spędziłam z Tobą cudowny wieczór wędrując po parkowych ścieżynkach,pochylając się nad każdym kwiatem,wsłuchując się w śpiew ptaków.O,masz,gdzie spacerować,masz...wcale Ci się nie dziwię,piękno kusi,przyciąga jak magnes.Gdy tylko chwilka czasu,możesz relaksować się do woli,oddychać atmosferą dawnych lat.
    Teraz wiem,skąd bierzesz natchnienie i radość życia:)
    Pozdrawiam majowo-
    Zoja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, park ma wiele zasług jeśli chodzi o moją radość życia i umiejętność zachwycania się pięknem. Wielu ludzi mieszkających w Łańcucie nawet tam nie bywa, a mają takie cudo pod nosem. Ja zawsze doceniałam to, że mieszkam w mieście, w którym znajduje się nie tylko rewelacyjne miejsce do spacerowania, ale też przepiękny, baśniowy zamek. Ilekroć tam jestem nie mogę się po prostu napatrzeć, czasem siadam i po prostu kontempluję - a mam go od urodzenia:)

      Usuń
  5. Nie znam się za bardzo na plakatach,ale wydaje mi się,że wybrałaś te najciekawsze:) zachwycił mnie Twój park,miejsce spacerów i zadumania,nabierania dystansu do codzienności,to bardzo nam potrzebne;takie własne "zacisze"-maj,kwiaty,wspaniała architektura i historia-cudo!
    Zara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie miejsce to majątek i nie zamierzam nikomu "wciskać", że potrafiłabym się bez niego obejść - nie potrafiłabym :) W tak wielkim parku zawsze można znaleźć miejsce, w którym można się ukryć przed światem.

      Usuń
  6. Ja się do Łańcuta przeprowadzę i wówczas tu wrócę i napiszę, że ja też mam taki park. Do tego czasu będę Ci tylko zazdrościć! Powiem tak: dla większości ludzi taki park to tylko park, taka wystawa, to tylko coś, co na horyzoncie majaczy. A dla Ciebie to coś więcej, bo Ty WIDZISZ i CZUJESZ, i PRZEŻYWASZ. I uwielbiam, że o tym piszesz! Eli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się przeprowadzisz, to daj cynk!! :)
      Każdy człowiek ma oczy, a nie każdy widzi, masz rację. Tak wielu ludzi stąd nawet nie wie o tym, jak cudowne miejsce ma pod nosem...

      Usuń
  7. Pięknie w Twoim parku,uwielbiam takie miejsca-Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Park jest fantastyczną, olbrzymią, zieloną przestrzenią - niestety, jak to w Polsce, dba się tylko o jego wewnętrzną część, czyli tę wokół zamku. Pozostałe tereny, które można wykorzystać cudownie - mam pięć pomysłów na minutę - stoją zaniedbane. Od czasu do czasu ktoś się zlituje i skosi łąki, ale tak, że potem siano na nich leżakuje - czy tak powinien wyglądać park Izabelli Lubomirskiej? :(

      Usuń