I jak tu nie kochać jesieni?

I znowu nadeszła... Z jednaj strony piękna, radosna i kolorowa (teoretycznie - wszystko zależy od oświetlenia), z drugiej smutna, ponura, deszczowa... Różnie bywa. Wzbudza we mnie mieszane uczucia, jednak zdecydowanie więcej pozytywnych (ha! mówię tak zapewne dlatego, że dziś było ciepło i słonecznie). Czasami wzdycham z rozpaczą, gdy muszę wyjść na dwór w deszcz i wichurę porywającą szalik (zawiązany "na Sherlocka", a jakże!), dopada mnie melancholia, gdy przez mgłę nie jestem w stanie dostrzec pięknych barw jesiennych liści, a zdarza się też, że łzy wyciska mi myśl o zbliżającej się zimie. I chciałoby się wówczas powtórzyć za poetą:

Eeech! to się jesień zaczęła
 i nie ma komu dać w mordę... 
Tristis est anima meausque, 
jak mówią, ad mortem.*
K.I. Gałczyński, Cyrulik jesienny

*dla tych, którzy łaciną męczeni nigdy nie byli i łacińskich sentencji nie mieli szczęścia wkuwać: Tristis est anima mea usque ad mortem - Smutna jest dusza moja aż do śmierci.

Z drugiej strony nic tak nie wywołuje uśmiechu, jak radość dziecka zbierającego kasztany, nic tak nie zachwyca, jak niemal surrealistyczne widoki żółto-czerwono-rdzawych Bieszczad. Poza tym bardzo fajnie brodzi się w kolorowych liściach:) 


V. van Gogh, Drzewo morwowe jesienią
Najpiękniejsze wiersze mówią o jesieni. A jaka w nich różnorodność - od złotej radości, po śmiertelny smutek. Każdy ciepły, słoneczny jesienny dzień naładowuje moje baterie, które uruchamiam wówczas, gdy "dżdżu krople padają i tłuką w me okno..." A propos - gdyby nie ta właśnie pora roku, to Staff nie napisałby "Deszczu jesiennego". I świat od razu byłby uboższy...

(...)
Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
I smutek cień kładzie na licu ich młodem...
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy... Rozpacz tak płacze...
L.Staff, Deszcz jesienny  


J. Tissot, Sierota

Stanisław Korab-Brzozowski był młodym, utalentowanym poetą i tłumaczem. W wieku 25 lat popełnił samobójstwo (Żeleński sugerował, iż powodem była nieodwzajemniona miłość do Dagny Przybyszewskiej). Żal - nie tylko młodego życia, lecz także tych wszystkich nienapisanych wierszy, które mogły stać się arcydziełami liryki polskiej. "O, przyjdź!..." jest jednym z utworów, które stają się jeszcze bardziej przejmujące w kontekście biografii autora.

O przyjdź, jesienią - 
Wdziej szatę lekką, białą, zwiewną, 
pajęczą; 
Rzuć na hebanowe swoje włosy 
perły rosy, 
Lśniące zimnych barw 
tęczą. 

O przyjdź, jesienią - 
Owiana skargą tęskną, rzewną 
żurawi 
W dal płynących szarą niebios tonią, 
tchnącą wonią 
Kwiatów, które mróz 
krwawi. 

O przyjdź, jesienią - 
W chwilę zmierzchu senną, niepewną - 
i dłonie 
Swe przejrzyste, miękkie, woniejące 
na cierpiące 
Połóż mi skronie 
O śmierci!...
S. Korab-Brzozowski, O, przyjdź!...


J. Atkinson-Grimshaw, A Manor House in Autumn

"Wszędzie widać było żółtą, rozkładającą wszystko życie, jesień; gdzie tylko musnęła drzewa, tam liście schły i leciały, trawy czerniały, a ostatnie kwiaty astrów jesiennych schylały główki i ociekały rosą niby łzami pośmiertnymi." W. Reymont, Komediantka

Gorzko pachną samotną jesienią
te wieczory bez Ciebie umarłe,
kiedy marzę zaplątany w jesień,
kiedy serce mnie dławi pod gardłem.

Kiedy liście żółtawym odblaskiem
spełzną na dół na ściśnięte pięście,
w mgłach daleko zagubiona radość,
w mgłach daleko zagubione szczęście.

Potem noce mnie ciszą umęczą,
myśli spali błyskawicą drżenie,
potem serce mi wydrze przymarłe
jesień w wieczór spłakany wspomnieniem...
K.K. Baczyński  

Nazwiska poetów, którzy od razu przychodzą mi na myśl, gdy myślę o jesieni to Kasprowicz, Tetmajer, Leśmian - młodopolska czołówka. Jednak najwięcej wierszy o tej porze roku napisał Leopold Staff. Tworzył je w każdym okresie swojego życia, dlatego są tak bardzo różne - niektóre smutne, dekadenckie, inne pełne afirmacji życia, sielankowe, spokojne.

Dnie coraz krótsze, od mgieł co dzień chmurniej,
Rankiem mróz ścina w igły stawu płytę.
Z drzewami stoczył wiatr ostatni turniej
I legły liście na ziemi pobite.

Smutna ma dusza, opuszczona srodze
Przez siostry: miłość, wiarę i nadzieję,
W dal bezprzytulną idąc staje w drodze
I w suchych liściach zziębłe ręce grzeje.
L. Staff


P. Mariani, Opadanie liści jesienią
Jesienny czas! Cudownych blasków czas!
O, dęby, buki, klony i platany,
Ciepłych odcieni stubarwne organy,
Na których złota symfonie gra las!
O pełne słońca przepychów i kras
Melancholijnie milczące polany,
Kędy przez liści ogniste dywany
Przechodzi piękna bóg ostatni raz!
Dusza ma, zda się, o tysiące lat
W przeszłość cofnęła się na czasu zdroju,
W wiek ziemi błogi, szczęśliwy i młody,
I patrzy z żalem, jak ginie ten świat,
Jak kona z boskim uśmiechem spokoju
Olimp radości, piękna i pogody... 
L. Staff, Jesień


J. E. Millais, Jesienne liście
"Był to cudny październik w czerwieni i złocie; w łagodne poranki doliny stały pełne delikatnych mgieł, niby rozwieszonych przez wieszczkę jesieni, aby słońce mogło je wysuszyć. Mgły te mieniły się wspaniałymi barwami: ametystową, perłową, srebrną, różową i niebieskawą. Rosa była tak ciężka, że pola wyglądały niby okryte srebrnym płaszczem. W gęstym lesie stąpało się po stosach zwiędłych, szeleszczących liści, które wypełniały wszystkie kotlinki. W Alei Brzóz utworzyły się żółte sklepienia, a pomiędzy drzewami słały się zeschnięte, brunatne paprocie." 
L.M. Montgomery

Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, czy Słowacki pisał coś o jesieni. Napisał za to Kazimierz Wierzyński i to wiersz tak przecudnej urody, że nie mogę się przestać nim zachwycać, mimo tylu lat, które minęły od chwili, w której po raz pierwszy go przeczytałam. Tak niewiele słów, a tak cudowny klimat, nastrój - liryczny, baśniowy. Niejeden nie potrafiłby go uzyskać mimo zapisanych słowami całych tomów.

Chyba tu razem zeszły się wszystkie jesienie,
Sosny w mgle jak w burzanach stanęły faliście
I za ręce się wzięły gałęzie i liście,
Głogi ostre, czerwone i lśniące derenie.

 
 
Wody wokół rozlane matową platyną
Chłodem wioną i wolno o brzeg swój płyciutki
Uderzają i pluszczą, przynoszą mu łódki
I odchodzą znów cicho, i cicho znów płyną.

W ruinach zamków starych zlatują się sowy,
W dziuplach, których przez wieki dla siebie ustrzegły,
Siedzą ślepe i drapią pazurem swym cegły,
I długo myślą głową w kapuzie brązowej.

I jest w bladej przestrzeni i w pustce tej dzikiej
Czarodziejstwo, co nagle dojmuje, zachwyca -
Ile tu duchów błądzi przy świetle księżyca,
Jak tu musi być wiosną, gdy dzwonią słowiki!
K.Wierzyński, Litwa jesienna
 

C. Monet, Sekwana jesienią

Patrz, jak ta ubrana 
Złotymi liśćmi brzoza, czyż stokroć nad króle 
Nie wspanialsza, bogatsza? 
Po białych ramionach 
Rozpuściwszy warkocze rosy i promieni 
Zdaje się żegnać lato w swych ciągłych ukłonach. 
Piękne są lasy w wiośnie, ale w dniach jesieni 
Stokroć one piękniejsze; kiedy upał lata 
I kosa w niwach, łąkach kwiecie pozamiata, 
Wówczas to uwieńczone złotem i purpurą 
Cudownie kwitną lasy; dziwi się im ziemia, 
A słońce, zanim ciągłą zasunie się chmurą, 
Zasypia na nich. Spojrzyj po tym gaju, 
Jaka tam gra kolorów, farb września i maju!
A. Groza, Starosta kaniowski 

"Ciszę w sadzie przerywały tylko odgłosy spadających na ziemię przejrzałych owoców i brzęczenie owadów. Pogoda ustaliła się cudnie. Był to początek września. Słońce nie prażyło już za mocno, ale rzucało jeszcze obfite złote blaski. W blaskach owych lśniły się czerwone jabłka wśród szarych liści siedzące tak obficie, że drzewa zdawały się być nimi oblepione. Gałęzie śliw gięły się pod owocem okrytym siwym woskiem. Pierwsze zapowiednie nitki pajęczyny, pouczepiane do drzew, chwiały się wraz z leciuchnym powiewem, tak lekkim, iż nie szeleścił nawet liśćmi." 
H. Sienkiewicz, Pan Wołodyjowski


Nie wiem, czy kochacie secesję równie mocno jak ja. Alfons Mucha był jej najwybitniejszym przedstawicielem - te jego przepiękne, zwiewne kobiety otoczone wijącymi się szatami, włosami, kwiatami i innymi cudnościami oczarowują mnie za każdym razem. Byłam kiedyś na wystawie oryginalnych plakatów tworzonych przez tego malarza - cudownie wykorzystywał białą kredkę:) Powyżej dwa przedstawienia jesieni stworzone przez Muchę - i już inaczej nie jestem sobie w stanie alegorii tej pory roku wyobrazić. 

  Człowiek, któremu szumi wiatr we wnętrzu ducha,
wyszedł na pole rano, gdy świeciło słońce,
i rozpuścił dokoła swe oczy widzące,
i otwarł w krąg słyszącą konchę swego ucha.

Szeleściła jesienna górska trawa sucha
i z pustek górskich chmury biegły śpiewające;
szedł wiatr, który się włóczy jak serce marzące,
melancholijne serce, które wiatru słucha.

I myślał człowiek: jest tu jakaś forma krucha,
w którą się wkłada życie smutne i tęskniące,
aby kwitło jak kwiaty, co więdną na łące,
i błyszczało jak mlecze, które wiatr rozdmucha;

forma, z której nic nigdy na dziw nie wybucha,
melancholijne, wielkie jezioro stojące,
w którym się topi życie, na pustkach błądzące,
ludzi, dla których wiatru szum jest rdzeniem ducha. 
K. Przerwa-Tetmajer


T.Axentowicz, Jesień
  
Brąz się zakrada między trawy,
słońce żółci liście jaworów.
Podobne chmurom małe stawy
skrywają na dnie ciszę wieczoru.
Wrzesień minął, nadszedł październik,
nić białą lato snuje jesieni. 
Czas na rozłąkę ludzi niewiernych,
nim mróz uczucia w sople zamieni.
Na pojednanie czas, na zgodę
serc, którym spokój nadzieje mości.
W te dni powrócić musi młodość
do kraju pięknej dalekości.
Ciesz się, że słońce zwycięża słotę
i świat jak jabłko w dłoniach trzyma.
Bowiem po dniach jesieni złotej
nadejdzie skuta srebrem zima. 
J. Kasprowicz, Złota jesień

Poeci Młodej Polski mają w moim sercu szczególne miejsce. To, jak potrafili przekazać nastrój opisując przyrodę nie ma sobie równych, nawet w moim ukochanym romantyzmie. Ich krajobrazy żyją - czują, płaczą, tęsknią, cierpią... Ich wiersze są baśnią nigdy nie opowiedzianą...

Ściszony mgłą jesienny świat przygasa
W marzący czar, co głuchą ciszą włada.
W oparach ziemi opalowa krasa,
Jako rozwiana w dym perła, przepada


Z zalewu mętnej, bezjutrznej światłości
Bicie zegara dalekie wyrasta
Jak jęk zaklętych dzwonów z głębokości
Zatopionego przed wiekami miasta. 
L. Staff, Dźwięki w mgłach


J. Atkinson-Grimshaw, Jesienny poranek


Niemniej jednak poeci następnej epoki literackiej, która z Młodej Polski wyrosła, stworzyli wiele równie cudownych wierszy. Lechoń, Tuwim, Wierzyński - to tylko kilku z nich, ich utwory przytaczam po długich dywagacjach, rozważaniach - co wybrać, żeby nie stworzyć postu o długości drogi z Warszawy do Rzymu:)
W złotych strzępach liści drzewa nocą stoją,
Księżyc srebrne smugi po ziemi rozwłóczy.
Nic mi nie pomoże na tęsknotę moją,
Już mnie żadne szczęście od niej nie oduczy.

Pobielały domy od srebrnej poświaty,
Jesienny przymrozek słabe ciało krzepi.
Tylko zeschłe liście, tylko zwiędłe kwiaty!
Może być, jak było, może nie być lepiej.
J. Lechoń


T. Axentowicz, Dama i jesienne liście

Więdną godziny powolne. Wątleje chwila za chwilą:
To gałąź zatopiona w jesieni. Sunę po niej
milimetrami smutku. Męcząca,uparta praca.
Strącam sekundy z dnia. Listki z gałęzi strącam.

 
A co jesienią nazwałem? Wielkie, głębokie westchnienie:
Moje, człowiecze, wzniesione z dna jeziornego, chłodnego.
Ręce przez okno zanurzam w jeziorze dnia i jesieni.
Deszcz po nich skacze. Deszcz kropi. Listki i chwilki strąca.  
J. Tuwim, Suma jesieni

Można o jesieni słowami poetów i prozaików opowiadać w nieskończoność - to pora roku, którą wena twórcza zawsze niezwykle dopisywała. Malarze także lubili uwieczniać ją na swoich płótnach - jest tematem wdzięcznym, pięknym wizualnie, przyciągającym wzrok, a przy tym pozwalającym tak wiele powiedzieć, tyle uczuć przekazać. I jak tu nie kochać jesieni?... 


C. Monet, Jesienny efekt w Argenteuil
Jesienie rok za rokiem idą,
gwiazdy jak deszcze szyby tną.
Zielone łanie na polanie,
u okien huczy serca bąk.

Nie płacz, kochana, lat złowrogich,
spod twoich rzęs zielony liść,
ptaki i drzewa trysną, drogi,
po których dalej trzeba iść.

Liście opadły. Wrócą liście
i modlitewne łuki gór,
przeminą ludzie w nienawiści,
zostanie trzepot ptasich piór.

Knieje się pienia - tylko pomyśl -
w powietrza falującym tchu
niedźwiedzi pomruk zaczajony,
niebieski jezior duch.

Nie płacz, kochana. Śpij w cierpieniu,
na dłoni mojej drżący ptak,
rzekom i mnie, i wiosen cieniom,
i miłowaniu lat.

Przeminie łoskot burz gwiaździstych,
nie stanie ludzkich burz.
Nam, śpiewającym pieśni czyste,
serce rozetnie czas jak nóż,

Bo już kolebią aniołowie
imię - jak złote imię gwiazd,
próchnieje pod stopami czas,
zostaje wieniec chmur na głowie.

Bo już kolebią aniołowie
na niewidzialnych dłoni śnie
proste jak sosna, czyste dnie
rosnące w ptasim słowie.
K.K Baczyński


E. Cucuel, Jesienne słońce


J. Malczewski

J. Tissot, Październik

Na koniec słówko od Ani Shirley: 
"Jakże się cieszę, że żyję na świecie, w którym istnieje październik! Jakież to byłoby okropne, gdyby natychmiast po wrześniu następował listopad!"

 Miłej jesieni Wam życzę!

40 komentarzy:

  1. O tak! Choć wielbię Leśmiana bezkrytycznie, to Staff napisał najpiękniejsze wiersze o jesieni! Poza tym Reymont w Chłopach też niezwykle sugestywnie opisywał tę porę roku :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jesień u Reymonta, nawet gdzieś mi ostatnio mignął odpowiedni fragment, ale zdecydowanie nie jestem wielbicielką tego pisarza, a już w szczególności "Chłopów". Nie polubiłam i już. Wręcz znielubiłam:) Trudno... :)

      Usuń
  2. Piękny post i dużo mojego ukochanego malarstwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile się nie zmieściło! Nie chciałam totalnego zalewu ilustracji, bo jednak uważam słowa za ważniejszy element mojego bloga, więc musiałam wiele obrazów odrzucić. Te, które są, są wręcz magiczne! Zaczarowują mnie i sprawiają, że staję jak wryta nie mogąc przestać patrzeć!

      Usuń
  3. Piękne obrazy, najbardziej podoba mi się Jesienny poranek.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W angielskim malarstwie sporo jest mgieł, świateł poranków i wieczorów, nostalgii i jesiennego nastroju. Pokochałam ostatnio wiele obrazów Atkinsona-Grimshawa, ale ja już tak mam, że wszystko, co wiktoriańskie przykuwa moją uwagę.

      Usuń
  4. Uwielbiam takie wpisy! Wybrałaś wspaniałe wiersze i obrazy, z których naprawdę przebija całe piękno i różnorodność jesieni. Moimi ulubionymi wierszami o jesieni są te napisane przez Lechonia, "O, przyjdź!" Koraba-Brzozowskiego i oczywiście "Deszcz jesienny" Staffa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiasz? A mnie się zawsze wydawało, że czytelnicy takie wpisy uznają za pójście na łatwiznę - zamieszczenie tego, co ktoś inny stworzył. Pomijam fakt, że stworzenie takiego postu zajmuje dwa razy więcej czasu niż napisanie artykułu:) Staram się więc zawsze pisać coś od siebie - cieszę się, że Ci się podoba.

      Usuń
  5. Echhh.... Jesień. Trzeba by iść w jakiś słoneczny dzień do parku.
    Obrazy w poście wspaniałe. Chyba właśnie zostałam fanką Tissota. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba iść, tylko zimno, cholibka, trochę. Z książką na ławce człowiek nie posiedzi:(
      Tissot cudowny, uwielbiam:)

      Usuń
  6. Jesień, którą kocham, zdecydowanie najpiękniejsza jest widziana przez okno pokoju, gdy patrzę na drzewa w ogrodzie kolorowe od przebarwiających się liści. Lubię w słoneczny dzień wyjść na spacer do ogrodu lub do lasu, ale jestem nieszczęśliwa, gdy muszę wystawiać się na deszcz lub zimny wiatr. Gdyby to ode mnie zależało, chciałabym widzieć jesień tylko taką, jaka jest ona na obrazach Van Gogha - całą w kolorach czerwonych i żółtych, z kropelkami rosy błyszczącymi się w słońcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień za oknem robi się zupełnie różna od tej z naszych marzeń i wyobrażeń. Jeszcze całkiem niedawno, w czasach mojej nauki - liceum, studiów, ta pora roku była ciepła, słoneczna, zachwycająca kolorami. W tej chwili drastycznie się to zmienia i takie dni, jak wczoraj, gdy słońce wydobywało to, co najpiękniejsze z obsypanych kolorami drzew, zdarzają się coraz rzadziej. Dziś już mgła, chmury, deszcz wisi w powietrzu - staffowsko. Pozostaje nam sztuka, malarstwo, na którym możemy doszukiwać się namiastki tej dawnej, polskiej złotej jesieni:)

      Usuń
  7. "Była to złota, dojrzałością pachnąca jesień. Najpiękniejsza z pór roku, zadumana pogodną zadumą zrozumienia i ciszy, wspaniała w mądrym uśmiechu do opadających z niej złotych i purpurowych liści, w uśmiechu do przemijającego porywu wiosennej młodości i rozkwitu lata. Najmądrzejsza z pór roku, zapatrzona w głębię tajemnic natury, spokojna, że znowu przyjdzie kwiecisty szych wiosny i znowu bujna radość lata, by przygotować jej odwieczny powrót, powrót ciężarnej nowym płodem jesieni, że znowu odda go światu, a sama, wolna już od trosk, zanurzy się w pogodzie rozmyślań.
    Z bladobłękitnego stropu znikły już dawno klucze żurawi. Odleciały stada ptactwa koczowniczego, a w wysokich koronach drzew wróble odbywały swe hałaśliwe wiece, jakby naradzając się, czy zostać, czy też pofrunąć w ślad za tamtymi."
    (T.Dołęga-Mostowicz,Ostatnia brygada")

    Jestem pod urokiem Jesieni na Twoim blogu;ogrom bogactwa poezji i malarstwa,cudo!
    Pozdrówka słoneczno-złociste-HALSZKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za przepiękny cytat z Mostowicza - nie znałam go, a pasuje tutaj idealnie.
      Niech ta namiastka pięknej jesieni choć na blogu wydobywa z nas uśmiech, bo to, czym raczy nas natura za oknem wcale nie jest takie przyjemne...

      Usuń
  8. O!cudna - nastrojowa i jesienna Aniu,uczyniła PANI dziś rzecz niezwykłą .Oto piękno poezji i prozy otuliła Pani impresją malarską .A tu sercu najbliżsi Axentowicz,van Gogh,J.Tissot,secesyjny Mucha,Monet.. i Słowo wybranych Staffa, Baczyńskiego,prześmiewcy Mistrza Ildefonsa,tragicznego Koraba-Brzozowskiego i wielu INNYCH.I nawet do wybaczenia ten dziw malarski(Axentowicza"Dama i jesienne liście"z dłońmi dwiema) -(sic!) tez do przyjęcia.
    Dziękuję najpiękniej za tę jesienną sonatę...bo ja -mimo smuteczku,który niesie ze sobą-kocham tę porę roku.Napracowała się Pani ..ale JAKI WSPANIAŁY EFEKT.Pozdrawiam.
    Halina G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie. Za oknem pogoda bardzo różna, z przewagą tej nieciekawej, pochmurno-ponurej, niestety. Niech chociaż ta moja jesienna impresja rozjaśnia nam twarze uśmiechem. Szczerze powiem, że sama nie mogę się napatrzeć na te cudowne obrazy i co rusz zaglądam, żeby sobie humor poprawić.

      Usuń
  9. Cudowny blog ! Na pewno będę go odwiedzać !
    Zapraszam http://arenaksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będę Cię tu gościć często. Zapraszam do czytania i komentowania - co Ci się podoba, o czym chciałabyś poczytać...

      Usuń
  10. Taką jesień jak u Ciebie-barwną,radosną,słoneczną-można naprawdę polubić:),pozdro-Jar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, gdyby taka też była za oknem przez cały czas... Zdarza się, ale zdecydowanie za rzadko. Cóż, dobrze, że choć malarstwo i poezję mamy:)

      Usuń
  11. Elegancka dama na obrazie Tissot to może...paryżanka spacerująca alejkami Parku Luksemburskiego?
    Takie jest moje pierwsze skojarzenie,gdy popatrzyłam na portrecik złocistowłosej piękności,kokietującej chyba kogoś pod jesiennym kasztanowcem.
    Taką jesień,jak w poezji,którą przytoczyłaś-przepięknej,zresztą i w malarskiej wizji- można doprawdy się zachwycić:-) tak wielobarwna,taka słoneczna-oby i taka u nas trwała jak najdłużej:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na to, co dziś za oknem, większej nadziei na złotą jesień nie mam:(

      Usuń
  12. Kolorowo Tu u Ciebie;) Bardzo kobieco. A przede wszystkim inspirująco;) Co do jesieni to mam tak samo. Melancholia i tym podobne. Piękne obrazy;)) Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie;)
    http://zapiski-okularnicy.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zapraszam często, jak najczęściej. Jeśli coś Ci się spodoba, coś Cię zainspiruje, napisz mi o tym - mnie właśnie takiej inspiracji potrzeba.

      Usuń
  13. Oczywiście,że van Gogh całkiem mnie zauroczył swoją wizją jesiennego drzewka,jest CUDNE!Niezliczona gama barw!Gdyby wszystkie drzewa miały takie kolory liści,chyba wtedy jesień byłaby moją porą roku!
    Rozmarzyłam się nieco jesiennie,podziwiając osnute mgłą widoki angielskiej prowincji u Atkinsona,to takie tajemnicze pustkowia,powiało chłodem...Cieszę się,że mogę też tutaj u Ciebie podziwiać mojego ukochanego Moneta:)!Na "okrasę" zawsze ujmujący mnie secesyjnymi ozdobnikami,Mucha!
    Zaszeleściło jesiennymi liśćmi u Ciebie,powiało chłodniejszym wiatrem,zapachniało poranną mgłą i wieczornymi dymami...
    Aniu-życzę wspaniałej tonącej w barwach brązowo-czerwonych,złotych i rdzawych jesieni słonecznej i radosnej-
    Zoja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, moja nadworna poetko:) Piękne podsumowanie tych cudownych malarskich wizji. Widzę, że obrazami utrafiam w Twój gust. To wszystko także moi ukochani twórcy i choć ciągle odkrywam nowych, to Vincentowi, Monetowi i Musze pozostanę wierna na wieki. A czyż nie jest urocza ta scenka Cucuela? Trochę Renoira mi przypomina...

      Usuń
  14. Według mnie jesień jest w sztuce trochę zbyt wyidealizowana, przynajmniej w stosunku do tego, co można zaobserwować w Polsce. Ostatni tydzień, kiedy kolorowe liście pięknie lśniły w świetle słońca, to niestety rzadkość. Jesień kojarzy mi się niestety z szarym niebem i ponurym krajobrazem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, zdecydowanie, jeśli chodzi o to, co widzimy w tej chwili za oknem, ale trzeba na to spojrzeć w szerszym kontekście. Większość z tych obrazów powstała nie tylko w innych czasach, kiedy to jesień była naprawdę piękna i złota, ale także w innych krajach, w innym klimacie - byłam parę lat temu jesienią w Paryżu, w Londynie i mam cudowne wspomnienia. Złote, słoneczne, ciepłe. Te obrazy przypominają dawne czasy, gdy jeszcze klimat był trochę inny, gdy nie było dziury ozonowej i innych tego typu wpływów na pogodę. Tak naprawdę dopiero ostatnio jesienie zaczęły mieć mało wspólnego z ciepłem i słońcem... Nasz pech:(

      Usuń
  15. Cudne wiersze i przepiękne obrazy wybrałaś. Miło tu u Ciebie. Ja też kocham jesień.Pozdawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. W komentarzach przy książce o Wenecji i Vivaldim zamieściłam Sonet Wiosenny A.Osieckiej,który po raz pierwszy recytowała w Sali Balowej zamku łańcuckiego.
    Teraz wpisuję jej SONET JESIENI...

    "Jeszcze się tańczy w pustych winnicach,
    jeszcze się tłuką wiejscy obwiesie,
    ale już woda stygnie w krynicach
    i w krąg taneczny już wkracza jesień.

    Słońce jak blada róża przekwita
    ponad dzwonami wiatr chmurę niesie,
    młodego wina kadź już wypita
    i wieczór z wolna przepływa w jesień.

    Już pełne kosze,beczki,piwnice...
    Jak wielkie maki błądzą pożary
    i nocny motyl ginie w zachwycie.

    Buszują deszcze w nizinach szarych
    i ociężale suną spódnice,
    wciąż więcej śmierci,wciąż bliżej kary.
    L'autumno "

    Przy okazji przypomnę,że jest to nie dosłowny przekład krótkiego wierszyka Vivaldiego do Koncertu Jesiennego,lecz interpretacja Osieckiej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesieni nie da sie nie kochac! Jak dla mnie najpiękniejsza pora roku, świat straszny byłby gdyby po lecie od razu była zima.. Podobnie jak po wrześniu od razu listopad bez października u Ani Shirley:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie urodziłaś się Ty czasem jesienią? ;) ;) Dla mnie najpiękniejsze jest lato, ale to przez to, żem sierpniowa, a poza tym za ciepełko bym się pokroić dała. Niemniej jednak jesień również uwielbiam (oby tylko zbyt mokra nie była). Przez kilka poprzednich dni była taka pogoda, że nie sposób było tej jesieni nie uwielbiać, dzisiaj już inaczej, ale za to jest mgła - a mgła jest tajemnicza, magiczna i w ogóle pełno w niej rożnych stworów. Jesień jest niesamowicie poetycka, niezależnie od pogody :)
      Pozdrówka wesołe!

      Usuń
    2. Ja żem kwietniowa:) ale jesień i tak wygrywa:) moze dlatego, ze kocham romantyzm i dekadentyzm, epoki ktore bardzo mi sie z nią kojarzą. Tajemniczość, mgła, romantyzm, spadające liście z drzew, dekadentyzm, przemijanie i bezsilność...wszystko jakos ze soba sie łączy. lubie te klimaty:)
      Rownież pozdrawiam:))

      Usuń
    3. O, to widzę, że dobrze trafiłaś, bo ja też te klimaty uwielbiam szaleńczo :)

      Usuń
  18. Kocham jesień, czuję, że żyję; te kolorowe liście, zapach lasu, nawet pochmurne dni, które nic a nic nie wydają mi się ponure.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachu lasu to ja nie mam na co dzień, pofatygować się muszę kawałek, ale mimo tego jesień mnie zachwyca - wszędzie tam, gdzie akurat jestem.

      Usuń
  19. a ja dodam swój własny wiersz ;
    MALARKA NATURY I UCZUĆ WŁADCZYNI – J.E.S.I.E.Ń.

    Przepyszna jesień w purpurze i złocie-
    jak Dumna Pani wokół się panoszy.

    Skąpana w żółcieniach,rudościach i brązach,
    nad zielenią dominując,dostojnie pląsa.

    Malarka natury i uczuć władczyni,
    barwami czarując ,melancholię czyni.

    Ze słońcem flirtuje a z wiatrem szaleje,
    w deszczu przepych gubi i refleksją wieje.

    Czy złota czy słotna,radosna czy smutna,
    zawładnie twym sercem,bowiem bałamutna.

    Malarka natury i uczuć władczyni
    Bogatszą w doznania duszę twą uczyni.
    Krystyna H.KACZMAREK

    OdpowiedzUsuń
  20. Malarskie silva rerum Claude Monet'a

    Do ogrodu w Giverny zaglądam jesienią
    obrazy- jak kronika – gdy zmieniasz im barwy
    ta sama aleja lecz w innych światłocieniach...
    urzeka i drepczę za karminową skargą

    co po kolumnach ścieka winobluszczu liściem
    tam gdzie nasturcja wyznacza linie alei
    błąka się zapach płomyczka i fiolet tli się
    i ze zmierzchem na rustykalnych daliach mdleje

    płócienne światy... wrażliwe na drgnienie pory
    dnia... w barwach przypisanych każdej porze roku
    ogród lśni w groszkowej zieleni to znów gore
    podczas jesieni ponad wytrzymałość wzroku

    Mistrzu... w gąszczu kolorów...światłocieni cudów
    idziesz w zawody z czasem wraz z barw feerią
    by uwięzić na płótnie i uchronić od zguby
    zatrzymany czas - w muzealnych galeriach.

    Zofia Szydzik

    http://www.youtube.com/watch?v=yNO7d7DwLuw

    Aniu,złocistego weekendu życzę:),niech słonko wydobędzie całe piękno jesieni,tej kolorowej i radosnej,nie deszczowej i mglistej:(
    z pozdrowieniem wieczornym od Angeliki:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękna strona! Własnie dzisiaj dokladnie za godzinke ide na spotkanie (z moją poezją jesienną) p.t. Jesienny makijaż. Twój blog wprowadził mnie w nastrój zadumy i reflekscji.Dziekuje bardzo i gratuluje. Myslę, ze jeszcze niejeden raz bedę tutaj zagladać.

    OdpowiedzUsuń
  22. JESIEŃ

    Patrzę, jak liście pierwszy mróz rumieni
    I toń błękitu jak chusta pobladła.
    Jesień jest we mnie i jam jest w jesieni,
    Bo przenikamy się jak dwa zwierciadła.

    I w duszy mojej jest to samo złoto
    Pól, całowanych promieniami słońca
    I ta tęsknota wieczna za tęsknotą,
    Która się włóczy po dalach bez końca.

    I w sercu mojem jest zaduma ciszy,
    Która dobywa każdy szmer z ukrycia,
    Każdego listka opadanie słyszy
    Na niegdyś bujnym drzewie mego życia.

    I chociaż stroję się w złota przepychy,
    Choć tonę w słońca ostatniej powodzi,
    Jest w moich oczach jakiś smutek cichy,
    Który się żegna z wszystkiem, co odchodzi.

    Patrzę na życie swe po tamtej stronie,
    Z każdą minioną rozmawiam godziną
    I po mej duszy bladym nieboskłonie
    Obłoki wspomnień płyną, płyną, płyną...

    [Henryk Zbierzchowski,piewca Lwowa]

    OdpowiedzUsuń