![]() |
L. Alma-Tadema, Pośród ruin |
Malarz, który zachwycił mnie pod każdym względem - tematyki, kolorystyki, erudycji malarskiej, ulotności przedstawionych scen... Przede wszystkim urzekł mnie niespotykanym talentem. Jakże inne są jego obrazy od twórczości impresjonistów, a mimo to jestem w stanie pokochać go prawie tak samo jak Moneta:) Ta ledwo uchwytna mgiełka romantyczności, melancholii i zamyślenia, cudownie pastelowe kolory, które koją wzrok, piękne kobiety w zachwycających szatach, antyczni bohaterowie, którzy dają nam do zrozumienia, że byli tacy sami jak my... W obrazach Alma-Tademy pełno odpoczynku, spokoju, wytchnienia.
XIX-wieczny malarz holenderski, dla którego choroba okazała się zbawieniem. Rodzice nakazali mu studiowanie prawa - miał zostać rejentem, podobnie jak jego ojciec, Pieter Tadema. Chłopak się rozchorował, a lekarze orzekli, że przypadek jest nieuleczalny. Matka bardzo go kochała (ojciec zmarł, gdy Lawrence był dzieckiem), pozwoliła mu więc zajmować się tym, czym najbardziej pragnął - malarstwem. Niech dziecko będzie szczęśliwe przez ten krótki czas, który mu pozostał... Lawrence zabrał się z zapałem do malowania i stał się cud! Zupełnie wyzdrowiał! Czy Wy też macie wrażenie, że spryciarz umówił się z lekarzem?:) Studiował sztukę i historię w Antwerpii, a w 1870 roku przeniósł się na stałe do Anglii. Stał się jednym z czołowych przedstawicieli malarstwa wiktoriańskiego. Mówi się, że jego osobowość była pełna ciepła i dziecinnej radości życia. Płatał innym figle, czasem bez powodu wybuchał śmiechem, zachwycał się rzeczywistością, choć czasem miewał napady niekontrolowanej złości.Lubił się bawić, ale nie zmienia to faktu, że był perfekcjonistą w pracy.

