Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty

Po co chodzę do parku

Do łańcuckiego parku mam rzut beretem, właściwie widzę go z okien, więc siłą rzeczy każdy mój spacer kończy się na jego alejkach. Genialniejszego wynalazku sobie nie wyobrażam - naładowuje moje akumulatory, uspokaja, a przy tym dziecko ma się gdzie wyganiać. Jednak wędrowanie jego ścieżkami nie jest jedynym plusem. Nachodzi mnie na ćwiczenie zmysłu fotograficznego (którego mi zdecydowanie brakuje, ale nikt mi nie zabrania łudzić się, że kiedyś w końcu się ujawni) - do parku jak w dym, szczególnie wiosną, bo kwiaty kwitną tam takie, że dech zapiera. Jesienią szkoły zbierają kasztany - w parku jest ich najwięcej, więc przez większość września chodzę nimi obładowana tak, że potem do grudnia nie mogę się pozbyć bicepsów ;) Mam ochotę posłuchać muzyki? Nie tylko Festiwalem Muzyki Kameralnej człowiek żyje - lipcowe warsztaty dla młodych muzyków sprawiają, że cały park rozbrzmiewa nutami wydobywającymi się z instrumentów, na których młodzież ćwiczy grę pod chmurką. 


Kocham ten nasz park, nie jest w stanie mi się znudzić. Jedynym minusem jest stan ścieżek, na których ciągle można sobie nogi połamać, więc nie ma co wybierać się tam na szpilkach, nie wspominając o tym, że na rolkach za nic się nie pojeździ. No, ale nie można mieć wszystkiego :)